Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
110 postów 1058 komentarzy

"Nowa Polska"

Analityk - System III RP usiłował mnie zniszczyć zawodowo, publicznie, a na końcu prywatnie. Oparty na kłamstwie, nienawiści oraz promujący zło, wymaga gruntownej przebudowy. Jak tego dokonać?

"Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Prokuratura Rejonowa w Będzinie przedstawiła mi zarzut z art. 276 kk w związku z rzekomym usunięciem z niewiadomej dokumentacji wyciągu bankowego, należącego do Stanisława Miernika. Stoi za tym zapewne Zygmunt Miernik i Adam Słomka.

Prokurator Generalny
Zbigniew Ziobro
 
 
W związku z podejrzeniem matactwa ze strony Prokuratury Rejonowej w Będzinie dotyczącym postępowania PR 1 Ds 1429.2017, uprzejmie proszę o objęcie go osobistym nadzorem. Wskazują na to dotychczasowe działania Prokuratury Rejonowej w Będzinie, która nie wykazała należytej staranności w postępowaniach PR 1 Ds 1043.2017, PR 1 Ds 1517.2017 oraz PR 1 Ds 991.2017 dotyczących Zygmunta Miernika. Oczywiste jego przestępstwa zostały potraktowane przez Prokuraturę Rejonową w Będzinie ulgowo, a w postępowaniu PR 1 Ds 1429.2017 usiłuje się wykreować wobec mnie zarzut naruszenia prawa wg stalinowskiej zasady: "Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie - powiedzenie (maksyma) z okresu PRL, przypisywane prokuratorowi ery stalinowskiej w ZSRR, Andriejowi Wyszyńskiemu[1]. Powiedzenie to zostało nazwane jednym "z najbardziej społecznie popularnych, przygnębiających i oddających powszechną bezbronność wobec niesprawiedliwego sądu powiedzonek charakteryzujących wymiar sprawiedliwości we wszystkich krajach rządzonych przez komunistów."

Podobnie wyglądały postępowania przeciwko Zygmuntowi Miernikowi prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Lipsku sygn. akt PR Ds 457.2017, Prokuraturę Rejonową Warszawa - Śródmieście Północ w Warszawie sygn. akt PR 4 Ds 1006.2017, Prokuraturę Rejonową Gdańsk - Śródmieście w Gdańsku sygn. akt PR 2 Ds 3058.2017 oraz Prokuraturę Rejonową w Tucholi sygn. akt PR 1 Ds 318.2017. Czy Zygmunt Miernik korzysta ze szczególnej ochrony ze strony organów ścigania i sądów?  
     
Obszernie przedstawiłem osobę i "zasługi" Zygmunta Miernika dla Polski i Polaków w artykule zamieszczonym na portalu NEon24.pl, który załączam jako materiał dowodowy w sprawach dotyczących jego i mnie: //nowapolska.neon24.pl/post/142668,who-is-zygmunt-miernik. Proszę również powrócić i objąć osobistym nadzorem wszystkich podanych przeze mnie spraw dotyczących Zygmunta Miernika, gdyż dotychczasowe działania wymienionych jednostek Prokuratury w kraju,stoją w sprzeczności z wymaganiami prawa i sprawiedliwości. Nie otrzymałem nawet odpowiedzi na moją wiadomość przesłaną do Prokurator Rejonowej w Będzinie Moniki Jankowskiej (tekst poniżej).  


Z poważaniem. Andrzej Dziąba. 
 


Prokurator Rejonowy
w Będzinie
Monika Jankowska
 
W związku z prowadzonymi wobec mnie czynnościami przez Policję w Łomży na polecenie Prokuratury Rejonowej w Będzinie w sprawie PR Ds 1429.2017, mającymi na celu ustalenie mojego aktualnego miejsca pobytu, proszę o podanie informacji, czy prowadzone są aktualnie czynności procesowe w tym postępowaniu?
 

Z poważaniem. Andrzej Dziąba.  

 

P.s. W lutym 2018 r. zamieściłem wątek p.t. "Who is Zygmunt Miernik". Link znajduje się w treści tego wpisu. Zrelacjonowałem w nim przebieg sześciu postępowań prokuratorskich przeciwko Zygmuntowi Miernikowi. Wszystkie zostały umorzone. Tymczasem usiłuje się spreparować przeciwko mnie oskarżenie w stylu stalinowskiej zasady "dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie" , co znalazło swoje miejsce w tytule wpisu. 

 

 

 

KOMENTARZE

  • Autorze
    Pupile bezpieki i entuzjaści partii komunistycznej. Zobacz LISTĘ SĘDZIÓW Sądu Najwyższego. Dosyć mówienia o samooczyszczeniu Sądu Najwyższego! Taki argument to farsa, co pokazuje publikowana po raz pierwszy przez portal Niezalezna.pl lista 41 sędziów, którzy do dziś są na liście Sądu Najwyższego nie respektującego zapisów obowiązującej ustawy o SN, oraz tych, którzy przeszli w stan spoczynku już po wybuchnięciu sporu o Trybunał Konstytucyjny w 2015 r. Lista zostanie uzupełniona, bo kolejne ciekawe materiały są w opracowaniu.
    Lista sędziów Sądu Najwyższego od 2015 do 2018 r.

    Tomasz Artymiuk - do składu SN dotarł w 2007 r. Dopiero publikacje „GP” ujawniły, że akces do PZPR zgłosił w listopadzie 1989 r. gdy znaczna część działaczy opuszczała tonący okręt. Ówczesny sędzia sądów wojskowych jednak mimo zmian ustrojowych ubiegał się o miejsce w partyjnych szeregach. Jako entuzjaście partii komunistycznej, łatwo przyszło mu uchronienie przed odpowiedzialnością karną partyjnego sędziego SN z lat 1985-1990 Leopolda Nowaka, który w stanie wojennym skazał przywódcę strajku. Nowak zastosował dekret o stanie wojennym, który w momencie czynu oskarżonego nie miał mocy prawnej.

    Teresa Bielska-Sobkowicz - w PRL działacz ZSMP. W stanie wojennym wyjeżdżała do Moskwy do swojego brata Janusza Bielskiego, który od 1980 r. pracował tam jako ekspert w sekretariacie RWPG. W latach 80. zajmował on czołowe stanowiska w stołecznych komórkach aparatu ZSMP i PZPR. Sędzia Bielska-Sobkowicz orzeka w SN od 2002 r.

    Wiesław Błuś – jest również od 2002 r. w składzie SN. W 2016 r. przejął rolę prezesa Izby Wojskowej po przejściu w stan spoczynku gen. Janusza Godynia. Jeszcze podczas jego studiów na wydziale prawa w Lublinie w 1975 r. zainteresowała się nim bezpieka. Choć chciano go zwerbować na TW, Błuś już na pierwszym spotkaniu wyraził wolę etatowej pracy w SB. Był kandydatem na funkcjonariusza wywiadu SB. Jednocześnie założono jego teczkę KO o ps. Ręczajski. Powodem fascynacji sędziego bezpieką miała być kariera jego ojca Czesława Błusia - oficera LWP ze Sztabu Wojskowego w Lublinie. Ostatecznie w 1980 r. Błuś rozmyślił się co do swojej przyszłości i odtąd zakończyły się kontakty jego z funkcjonariuszami MSW.

    Marian Buliński - Od 1990 r. w Izbie Wojskowej SN orzekał Marian Buliński. W stanie wojennym będąc w stopniu porucznika, a następnie kapitana, Buliński pełnił rolę sędziego Sądu Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy i Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Skazywał m.in. za organizowanie strajków, rozpowszechnianie treści godzących w ustrój PRL czy za działalność w NZS. Jako porucznik LWP skazał w grudniu 1981 r. m.in. Józefa Orębskiego za rozpowszechnianie na plakatach napisów antypaństwowych i antypartyjnych. Zasądził karę roku pozbawienia wolności. Później dziwnie złagodniał. W 2014 r. należał do składu orzekającego, który uniewinnił stalinowskiego oficera śledczego Tadeusza J., któremu zarzucono znęcanie się nad płk. Franciszkiem Skibińskim.

    Krzysztof Cesarz – w latach 70. i 80. PRL łączył orzekanie z zaangażowaniem w działalność w PZPR. Władza dostrzegła go dając mu w 1985 r. Brązowy Krzyż Zasługi. Sędzia Cesarz był przewodniczącym składu SN, który w czerwcu 2018 r. odrzucił kasację drukarza pozwanego za odmowę aktywistom LGBT druku plakatu Z archiwów IPN wynika, że ojciec sędziego Marian Cesarz, zaraz po wojnie walczył w mundurze KBW z Żołnierzami Wyklętymi. Jako członek PPR, żołnierz Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (w funkcji zastępcy dowódcy Zwiadu) Marian Cesarz zajmował się m.in. sprawami polityczno-wychowawczymi. W trakcie swojej służby był szkolony w Oficerskiej Szkole Informacji WP. Jego syn, sędzia Krzysztof Cesarz dał o sobie znać również niedawno, nie przyjmując do wiadomości, że zgodnie ze znowelizowaną ustawą o SN został odesłany w stan spoczynku. Złożył pozew do Izby Pracy SN domagając się orzeczenia wobec niego statusu czynnego sędziego. Sąd Najwyższy wykorzystał to do sformułowania 19 września kolejnych już pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości UE, które mają sparaliżować zmiany w SN. Orzekanie w tym sądzie Krzysztof Cesarz rozpoczął w 2004 r.

    płk Józef Dołhy - od 1990 r. orzekał w SN. W PRL należał do Stronnictwa Demokratycznego. Uczestniczył w procesach politycznych jako sędzia Sądu Marynarki Wojennej w Gdyni. Były to sprawy osób oskarżonych m. in. o czyny z pierwszych dni stanu wojennego, gdy nie obowiązywał dotyczący jego dekret. Wśród wyroków sędziego był ten wydany na Grzegorza Kukowskiego. Skazano go na 2 lata więzienia za sporządzenie napisu antykomunistycznego na terenie jednostki wojskowej. W innym wyroku wobec Stanisława Pszczółkowskiego orzeczono karę 4 lat pozbawienia wolności za wypowiedzenie słów „to ostatnie oddechy komuny”, czy o oficerach- politrukach - „powiesić takich politycznych” . W 2017 r. sędzia Dołhy przeszedł w stan spoczynku.

    Dariusz Dończyk - w PRL człowiek ZSMP. Jeszcze ucząc się na wydziale prawa był aktywistą Związku. Został przedstawicielem ZSMP z wydziału Prawa i Administracji na forum UMK w Toruniu. Sędzia Dończyk orzeka w SN od 2009 r.

    Tadeusz Ereciński – w PRL będąc pracownikiem naukowym na UW wyraził zgodę na kontakt z SB i przekazanie jej informacji. Choć w latach 70. był kandydatem na TW a nie tajnym współpracownikiem, podzielił się swoją wiedzą z bezpieką deklarując jako swój obowiązek lojalność wobec SB. Ereciński wyraził wobec funkcjonariusza SB oburzenie wobec zaobserwowania "wrogich poczynań" przeciwko PRL ze strony przebywających zagranicą prof. Zygmunta Baumana i Leszka Kołakowskiego. W SN orzekał w latach 1990-2016. Był prezesem izby cywilnej.

    Teresa Flemming-Kulesza – była w podobnym okresie w SN jak prof. Ereciński. Przez ponad trzy lata pełniła funkcję prezesa izby. Jest córką płk LWP Mariana Flemminga, stalinowskiego prawnika, wieloletniego oficera śledczego Naczelnej Prokuratury Wojskowej z czasu najokrutniejszych represji. Pracował z Heleną Wolińską, był też z nią w POP PZPR. Domagał się od sądów pryncypialnych represji uzasadnionej potrzebą karności. W okresie powojennym zasłużył się też w walce z „bandami” czyli Żołnierzami Wyklętymi. Flemming-Kulesza w latach 2002-2010 zasiadała w KRS. Jej mąż Marian Kulesza był reżyserem jak i sekretarzem PZPR ds. propagandy.

    Małgorzata Gersdorf - w latach 80. działała w komunistycznej młodzieżówce SZSP pełniąc funkcję w uczelnianej strukturze Związku. Jej matka, Alicja Nierychlewska-Gersdorf, sędzia okresu PRL, w 1980 r. przeniosła się do pracy w SN w funkcji starszego specjalisty. Mąż Małgorzaty Gersdorf - Bohdan Zdziennicki udzielał się w PZPR, pracował w resorcie sprawiedliwości. W jego rodzinie był czołowy prominent PRL Henryk Jabłoński, przewodniczący Rady Państwa, który rozdawał i zabierał nominacje sędziowskie w minionym ustroju. Zdziennicki został po upadku komunizmu wiceministrem rządów lewicowych i prezesem TK. Prof. Gersdorf w SN znalazła się w 2008 r.

    Janusz Godyń – gen. dywizji, który w pracy w Sądzie Najwyższym spędził lata 1990 - 2016 i przez cały ten okres był tam szefem Izby Wojskowej SN. Od początku lat 70. Rozwijał swoją karierę w PZPR. Od wtedy również służył w szeregach Wojsk Ochrony Pogranicza - organie bezpieki PRL. Szybko jako sędzia został szefem sądów wojskowych PRL. W opiniach służbowych oficera LWP wskazywano, że "W pełni uznaje i realizuje socjalistyczne ideały w każdej dziedzinie". Jego służba sądownicza przebiegała w zgodzie "z duchem idei marksistowsko- leninowskich". Przełożeni Godynia ze szczytów władz systemu komunistycznego chwalili go za postawę i zaangażowanie w okresie stanu wojennego.

    Katarzyna Gonera – znalazła się w składzie SN w 2000 r. Sędzia zasłynęła w 2014 r. wypowiedzią, że w latach 80. sędziowie mieli łatwo, jeśli chcieli być niezawiśli a sąd był wówczas miejscem, który pozwalał sędziom na sporą niezależność. Sędzia Gonera miała taką perspektywę, jako córka komunistycznego generała dywizji MSW Zenona Trzcińskiego, który przez lata był komendantem Akademii Spraw Wewnętrznych szkolącej esbeków na jeszcze bardziej wydajnych i skutecznych w eksterminacji polskich patriotów. Pełnił także w latach 80 funkcję Komendanta Głównego MO.

    Antoni Górski - od lat 70. orzekał w białostockich sądach: powiatowym i wojewódzkim. Doszedł do funkcji prezesa sądu wojewódzkiego. Od 1997 r. był delegowany do pełnienia czynności sędziego SN. W 2010 r. został przewodniczącym KRS i funkcję tę sprawował przez cztery lata. W 2017 r. przeszedł w stan spoczynku.

    Beata Gudowska - w latach 70. łączyła orzekanie z udzielaniem się w PZPR i Towarzystwie Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Jakby tego było mało, należała też do kontrolowanej przez prawników z wierchuszki MSW i LWP organizacji Zrzeszenie Prawników Polskich. Beata Gudowska pracowała w PRL w Sądzie Wojewódzkim w Krakowie. Wcześniej orzekała w Okręgowym Sądzie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Krakowie i Sądzie Rejonowy w Myślenicach. Jej ojciec Jacek Albrecht był kierownikiem działu lokalnych organach ówczesnej władzy - w Wojewódzkiej Radzie Narodowej. Później pracował też w Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie. Dostała się do SN w 1999 r.

    Jacek Gudowski – podobnie jak żona - członek PZPR, TPPR. Pod koniec lat 70. był on przewodniczącym wydziału cywilnego w Sądzie Rejonowym w Bochni. Później powołano go na przewodniczącego wydziału w Sądzie Wojewódzkim w Tarnowie. Wreszcie pod koniec PRL został sędzią wizytatorem w krakowskim sądzie wojewódzkim. Był wieloletnim członkiem PZPR i tkwił w partii nawet po wyborach do Sejmu kontraktowego 4 czerwca 1989 r. W SN był o 9 lat wcześniej niż żona, w 1990 r. We wrześniu br. ignorując przeniesienie go w stan spoczynku ustawą o SN, przystąpił do orzekania.

    Józef Iwulski – oficer LWP wyszkolony przez WSW. Uzyskał stopnień kapitana. Orzekał jako członek PZPR. Do 1989 r. tkwił w partii, wydając w sądzie wojskowym wyroki skazujące na opozycjonistów w okresie stanu wojennego. Jak ujawniono za archiwami IPN, sędzia orzekał w procesach politycznych łącznie 16 opozycjonistów. Sędzia ukrywał te fakty, a także to, że jego żona była w SB, a rodzice w MO. Zostały one upublicznione dopiero po podniesieniu jego kandydatury do rangi pierwszego prawnika w państwie. W Sądzie Najwyższym RP jest od początku, tj. od czerwca 1990 r. Sędzia Iwulski do czasu ujawnienia jego prawdziwego dossier, przedstawiał się jako prawnik związany w PRL z Solidarnością.

    Przemysław Kalinowski - znalazł się w SN w 1997 r. W połowie lat 80. orzekał w warszawskim sądzie rejonowym. Udawał się też w tym okresie w delegację z ministerstwa sprawiedliwości do bratnich Węgier. Kalinowski był ekspertem publikującym prawne komentarze do dekretu o stanie wojennym. Publikował też w biuletynach Akademii Spraw Wewnętrznych i MO. Jego ojciec Stefan Kalinowski w okresie stalinizmu był delegowany do SN, orzekał tam później jako sędzia.

    Anna Kozłowska - ur. Orzeka od 1978 r. W PRL była członkiem PZPR. W stanie wojennym pełniła funkcję przewodniczącego wydziału cywilnego SR w Radomiu. Została wówczas delegowana do Ministerstwa Sprawiedliwości do wydziału rewizji nadzwyczajnych. Podobną funkcję objęła w ministerstwie już w III RP, za rządów postkomunistów z SLD-PSL - gdy ministrami sprawiedliwości byli kolejno Jerzy Jaskiernia i Włodzimierz Cimoszewicz. Sędzia Kozłowska została nominowana do SN w 2011 r.

    Jerzy Kuźniar - w PRL orzekał w Sądzie Wojewódzkim w Rzeszowie. Jego żona Marta Kuźniar pracowała w biurze podróży Almatur należącym do młodzieżówki komunistycznej ZSP. Była tam referentem. W 1988 r. Jerzy Kuźniar dosłużył się Srebrnego Krzyża Zasługi. Ojciec Marian Kuźniar był w Rzeszowie z-cą Naczelnika Urzędu Skarbowego, a siostra Barbara Kuźniar Jabłczyńska kierownikiem w Izbie Skarbowej. Od 1995 r. sędzia Kuźniar pozostawał w SN.

    Michał Laskowski – rzecznik SN. Jego ojciec Mikołaj Laskowski po wojnie był podporucznikiem LWP. Został przeniesiony do rezerwy w 1952 r. Od 1962 r. ojciec sędziego należał do PZPR. Sędzia Michał Laskowski pozostaje od 2009 r. w SN. Zapamiętana została jego wypowiedź z konferencji prasowej w 2017 r. w której zaprzeczał tezie, że w SN są nadal sędziowie, którzy skazywali opozycjonistów w procesach politycznych, sędziowie zbrodniarze komunistyczni.

    ppłk Edward Matwijów był członkiem PZPR od 1970 r. W 1986 r. uchwałą Rady Państwa powołany na sędziego SN. Od tego czasu orzekał aż do 2015 r. w Izbie Wojskowej SN. Płk Edward Matwijów był wieloletnim członkiem PZPR i pozostał jej do końca wierny. Od 1976 r. współdziałał z SB, zarejestrowany jako właściciel lokalu kontaktowego, mający ps. „Marynarz”. Jego brat Zbigniew był funkcjonariuszem SB pracującym w Gdańsku. Funkcjonował on w kontrwywiadzie bezpieki. Ojciec braci Matwijów był funkcjonariuszem MO. Od 1978 r. Matwiejów był sędzią Sądu Marynarki Wojennej, później Sądu Pomorskiego Okręgu Wojskowego. W obu tych sądach był kierownikiem grupy partyjnej. Już od 1986 r. orzekał w Izbie Wojskowej Sądu Najwyższego. W 1988 r. w ocenie służbowej podkreślano, że jest niezwykle „pryncypialny w zakresie oceny społecznej szkodliwości czynów". Zaznaczano, że potwierdził „swoje zalety” w okresie stanu wojennego. W 1982 r. ukończył WUML a w 1975 kurs prokuratorów i sędziów wojskowych. Sędzia Matwijów ma na swoim koncie liczne wyroki skazujące w stanie wojennym wrogów systemu komunistycznego. Skazał m.in. za głoszenie patriotycznych kazań księdza, prześladowanego za to samo przez bezpiekę. To że Matwijów był w 2008 r. nadal orzekającym sędzią, pozwoliło na odmowę za jego sprawą uchylenia przez SN immunitetu innego sędziego Zdzisława B., który, jak on, skazywał w 1981 r. B. skazał dwóch opozycjonistów stosując dekret o stanie wojennym, za nim to prawo zaczęło formalnie obowiązywać. Matwijów w SN był do połowy 2015 r.

    Anna Owczarek – została sędzią za sprawą uchwały Rady Państwa PRL-u z 1979 r. Była w partii jeszcze od lat 70-tych jako asesor sądowy. Na początku lat 80. nie tylko orzekała ale i kierowała partyjną organizacją w kaliskim sądzie rejonowym. W stanie wojennym delegowano ją do ministerstwa sprawiedliwości. Pracowała w departamencie nadzorującym, czy sądy wydają wyroki zgodne z wytycznymi partii. Za pracę była w PRL nagradzana krzyżami zasługi komunistycznego państwa. Została nominowana na sędziego Sądu Najwyższego w 2012 r. przez prezydenta Bronisława Komorowskiego

    Lech Paprzycki – w PRL wpływowy członek ZSL zasiadający w lokalnych władzach tej formacji politycznej zależnej całkowicie od PZPR. Był m.in. zastępcą szefa ZSL w Pruszkowie. W latach 70. był delegowany do ministerstwa sprawiedliwości. W 1988 r. został doceniony Złotym Krzyżem Zasługi dla PRL. Został posłem z ramienia Stronnictwa do Sejmu X kadencji. W latach 90. był nominatem PSL w roli zastępcy przewodniczącego Trybunału Stanu. Od 1999 r. kierował Izbą Karną SN. W stan spoczynku przeszedł dopiero w połowie 2016 r.

    Marek Pietruszyński – został sędzią izby wojskowej SN. Jest współautorem uchwały ograniczającej moc dowodów uzyskanych z kontroli operacyjnej, co oznacza utrudnienie w zwalczaniu korupcji. W 2015 r. Pietruszyński oddalił skargę rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, którzy żalili się na przewlekłość prokuratury prowadzącej śledztwo w sprawie tragedii z 10 kwietnia 2010 r. Pietruszyński uznał, że prokuratura nie łamie żadnych praw pokrzywdzonych ani nie ogranicza im dostępu do materiałów śledztwa. Ojciec sędziego Henryk Pietruszyński – był w latach 1975-1984 zarejestrowany przez SB jako TW ps. „Jeleń”. Pracował w Hucie "Warszawa", „Jeleń” napisał zobowiązanie do współpracy z bezpieką a później w jej trakcie przekazał jej pięć donosów. Dotyczyły one m. in. interesującego SB doktoranta PAN Leszka Świętochowskiego wobec którego prowadziła sprawę o krypt. „Kronikarz”.Bezpieka z Wydziału III-1 KSMO zbierała też dane o głosach niezadowolenia wśród zatrudnionych w hucie. W 1982 r. stracił chęć do dalszych kontaktów z SB i został wyrejestrowany.

    Henryk Pietrzkowski - W 1998 r. dokooptowano go do grona sędziowskiego w SN. Wcześniej, w latach 80., grał pierwsze skrzypce w komórkach partyjnych w łódzkim sądzie rejonowym jak i w Komitecie Łódzkim PZPR. Dał się też poznać jako bohater afery korupcyjnej w Sądzie Najwyższym, którą ujawniono w 2012 r. Jak wynika z zebranych z podsłuchu materiałów CBA, sędzia Pietrzkowski udzielał innemu sędziemu z NSA wskazówek, jak napisać skuteczną kasację dla jednego z biznesmenów.

    Krzysztof Pietrzykowski - Również w 2005 r. do grona sędziowskiego SN dotarł Krzysztof Pietrzykowski - działacz młodzieżówek komunistycznych a później członek PZPR. Jego ojciec Janusz Pietrzykowski w PRL był w latach 60-tych sędzią SN.

    Tadeusz Płóciennik - od 2005 r. jest wydającym wyroki w SN. Nie przeszkodziło w powołaniu go do tak zaszczytnej funkcji, że w stanie wojennym orzekał w sprawach politycznych przeciwko opozycjonistom. Płóciennik zrealizował w PRL karierę sędziowskiego działacza komunistycznego udzielającego się nie tylko w PZPR ale i jako szef koła Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Po 1989 r. nie tylko awansował do SN, ale i pełnił dotąd funkcję przewodniczącego wydziału w Izbie Karnej SN. W 2010 r. przewodniczył składowi SN, który podjął uchwałę, że zbrodnie komunistyczne,w tym zbrodnie sądowe, podlegają przedawnieniu zgodnie z postanowieniami Kodeksu karnego, a więc najczęściej po 15 latach. W 2007 r. Płóciennik był też współautorem uchwały SN, podjętej dla zwolnienia z odpowiedzialności sędziów, którzy skazywali opozycjonistów za strajki w dniach 13-16 grudnia 1981 r. gdy dekret o stanie wojennym nie był jeszcze obowiązującym prawem.

    Zbigniew Puszkarski - wydał w 1986 r. wyrok w procesie zmanipulowanym przez SB. Kierownictwu MSW zależało, by w toku postępowania sądowego nie wyszły na jaw metody pracy milicji. Chodzi o sprawę, w której Puszkarski skazał milicjanta za przyjęcie od tajnego informatora kradzionych przedmiotów. Media sugerowały już w 2006 r., że Puszkarski został wybrany jako zaufany sędzia resortu. Puszkarski już po zmianach ustrojowych udzielił odnowy lustracji Zyty Gilowskiej uzasadniając, że po zdymisjonowaniu nie podlega lustracji z urzędu. Zaś w 2014 r. jako sędzia ze składu SN Puszkarski utrzymał w mocy umorzenie z powodu przedawnienia karalności procesu dawnego oficera śledczego UB Tadeusza K., oskarżonego przez IPN o to, że w okresie stalinowskim stosował bestialskie metody przesłuchań. Od 2010 r. pozostawał w SN.

    Krzysztof Rączka - W latach 1984–1993 był zatrudniony w Radzie Legislacyjnej przy Prezesie Rady Ministrów, w której powierzono mu funkcje sekretarza Zespołu Prawa Pracy i Ubezpieczeń Społecznych oraz członka Zespołu Prawa Cywilnego. Premierami byli wówczas tacy dygnitarze PRL jak gen. Wojciech Jaruzelski, Zbigniew Messner, Mieczysław Rakowski czy Czesław Kiszczak. W latach 2008–2016 Rączka pełnił funkcję dziekana Wydziału Prawa i Administracji UW. W 2016 powołany został na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego.

    Jan Bogdan Rychlicki z Izby Wojskowej SN od 1990 r. w stanie wojennym zostawał członkiem składów sędziowskich w Wojskowym Sądzie Garnizonowym w Koszalinie oraz w Sądzie Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy. Skazywał za działalność opozycyjną wrzucając na lata do więzień działaczy niepodległościowych. W 2013 r. sędzia Rychlicki znalazł się w składzie sądu SN, który zamknął sprawę przeciwko Tomaszowi Turowskiemu - po tym jak zataił on swoją pracę dla wywiadu PRL w oświadczeniu lustracyjnym. Sędziowie uznali, że Turowski mógł skłamać, bo „działał w stanie wyższej konieczności”.

    Dorota Rysińska – orzekała w latach 80. w procesach politycznych. To żona sędziego Sądu Apelacyjnego w st. spoczynku Pawła Rysińskiego, który uniewinnił prawomocnie Beatę Sawicką i Mirosława Wądołowskiego w głośnej sprawie o korupcję. Jej matka Danuta Sandomierska również była znaną sędzią, członkiem PZPR. Od roku 1967 była wiceprezesem a od 1972 r. prezesem Sądu Powiatowego w Płocku. W stanie wojennym była prezesem Sądu Wojewódzkiego w tym mieście. Sędzia Sandomierska zbierała medale i odznaczenia PRL. Złoty Krzyż Zasługi czy Medal brązowy za Zasługi dla Obronności Kraju, czy Medal Brązowy "Za zasługi w ochronie porządku publicznego". Była członkiem KW PZPR w Płocku, zasiadała tam w komisji rewizyjnej. Jej córka, sędzia Dorota Rysińska rozpoczęła pracę w SN w 2000 r. Orzekała w nim do lipca 2018 r.

    Andrzej Siuchniński – od 1998 r. orzeka w SN i stara się pozostać w jego składzie. Złożył prezydentowi oświadczenie o woli dalszego orzekania powołując się jednak nie na ustawę o SN ale bezpośrednio na konstytucję. Siuchniński orzekał w procesach politycznych w stanie wojennym. W grudniu 1981 r. skazał w Sądzie Wojewódzkim w Bydgoszczy Marka Kunickiego na rok pozbawienia wolności. Innym razem skazał Ewę Nowicką - przewodniczącą NSZZ "S" w bydgoskich zakładach "Ema-Belma". Skazano ją z dekretu o stanie wojennym na 10 miesięcy pozbawienia wolności. Z kolei na rok więzienia skazał w 1982 r. Zbigniewa Wierzbickiego za organizowanie strajku.

    Jacek Sobczak – sędzia SN w latach 1999-2016, który skazywał w stanie wojennym za działalność wrogą wobec systemu komunistycznego. W wolnej Polsce został uczyniony ekspertem od różnego rodzaju wolności demokracji - wolności słowa, wolności ekspresji artystycznej, wolności badań naukowych. Tych wolności uczył się także zasądzając w PRL wyroki i redagując pismo "Nowe Prawo" będące jednym z ważniejszych organów propagandy komunistycznej dla prawników. Sobczak redagował ten periodyk w wąskim gronie z z płk. Kryspinem Mioduskim na czele. Mioduski jako komunistyczny zbrodniarz sądowy w okresie stalinowskim był zastępcą szefa Naczelnego Sądu Wojskowego. Zasądzał w nim też wyroki i trafił na listę Mazura stalinowskich zbrodniarzy. Naczelnym pisma był komunistyczny prominent, minister sprawiedliwości i I prezes SN Jerzy Bafia, który we wcześniejszych latach Polski Ludowej orzekał w sekcji tajnej Sądu Najwyższego.

    Ppłk Jerzy Steckiewicz - Od 1976 w PZPR. Pracę w sądownictwie wojskowym rozpoczął w 1974 r. Został sędzią Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie. Od grudnia 1981 do maja 1983 r. pełnił obowiązki szefa Wojskowego Sądu Garnizonowego w Białymstoku. W stanie wojennym był w składach sędziowskich w procesach politycznych, w których skazano opozycjonistów. W 1986 r. został sędzią SN. Był wielokrotnie wyróżniany przez komunistyczne władze. Jego brat Andrzej Steckiewicz był przewodniczącym wydziału prokuratury rejonowej w Elblągu.

    Andrzej Stępka - w stanie wojennym był członkiem Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. W PRL swojej kariery prawniczej nie zaczynał od pracy w sądzie. Wcześniej był specjalistą ds. pracowniczych w zakładach przemysłu skórzanego „Chełmek”. W 1982 r. został dopuszczony do prac tajnych o charakterze obronnym spraw wojskowych. Takie kwestie rozstrzygała bezpieka. Od 2013 r. pozostaje sędzią SN.

    Maria Szulc - w składzie uniewinniającym sędziego oskarżonego o kradzież starszej kobiecie 50 zł na stacji benzynowej. W uzasadnieniu wyroku uznano, że to nie kradzież, tylko roztargnienie. Szulc powołano na sędziego uchwałą Rady Państwa PRL z 1980 r. Na kolejne szczeble kariery sędziowskiej powoływał ją zwierzchnik reżimu komunistycznego gen. Wojciech Jaruzelski. Szulc została nominowana na sędziego Sądu Najwyższego w 2012 r. przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.

    Krzysztof Startyk - w PRL członek Stronnictwa Demokratycznego. Jego matka była pracownikiem przedsiębiorstwa Konsumy w Olsztynie. Od 2012 r. w SN.

    Katarzyna Tyczka-Rote – to sędzia SN od 2007 r., która zmieniła wyrok usuwający dyscyplinarnie z zawodu sędziego ze Szczecina, Pawła M., oskarżonego o kradzież elementu wkrętarki ze sklepu. Jej zdaniem, to byłaby kara zbyt surowa jak dal sędziego. Sędzia Katarzyna Tyczka-Rote w PRL była arbitrem Państwowej Komisji Arbitrażowej. Mąż Sędzi – Marek Rote – był w PRL wiceprokuratorem rejonowym w Kościanie. Dzisiejszy prokurator Prokuraury Regionalnej w Poznaniu, Rote, oskarżał w PRL działając jednocześnie w ZSMP i PZPR. Po ośmiu latach pracy w Kościanie dosłużył się Brązowego Krzyża Zasługi. Ojciec sędzi Katarzyny Tyczki- Rote, Mieczysław Tyczka, to znany jeszcze z PRL prof. prawa z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, gdzie kierował Katedrą Postępowania Cywilnego. Nie zamierzał wtedy być neutralny politycznie, ale działał w Stronnictwie Demokratycznym. W 1989 r. został nominowany ze strony rządowej na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

    Eugeniusz Wildowicz - W 2009 r. skład SN powiększył Eugeniusz Wildowicz. Jak wynika z akt IPN, był on zarejestrowany jako kontakt operacyjny SB w latach 1987-90 . Działał pod ps. „Gienek”. W styczniu 1990 zdjęto go z ewidencji, a materiały zniszczono „we własnym zakresie”. Bogumiła Ustjanicz - w 2010 r. uchyliła prawomocny wyrok, że prezes PiS-u nie powinien przepraszać wydawcy "Gazety Wyborczej" za porównanie jej do "Trybuny Ludu". Ustjanicz stwierdziła, że proces trzeba powtórzyć. Jest sędzią SN od 2009 r.

    Dariusz Zawistowski - znany też jako wieloletni szef KRS, tworzył w niej duet z sędzią Waldemarem Żurkiem walczący z reformą wymiaru sprawiedliwości . Zawistowski został powołany do orzekania w SN w 2005 r. Jego ojciec był w latach 80. działaczem PZPR a zarazem szefem prokuratury wojewódzkiej w Legnicy i do dziś jest czynnym prawnikiem. Również matka pełniąca w PRL funkcje kierownicze, była w PZPR. Sędzia, pełniąca w SN inne funkcje niż orzekanie:

    Urszula Daniuk – sędzia, Główny Specjalista Zespołu ds korespondencji SN. Początkowo - w latach 60. i 70. - pracowała jako asesor w Prokuraturze Powiatowej w Koszalinie. Później była sędzią w Okręgowym Sądzie Pracy i Ubezp. Społ. w Koszalinie a stamtąd trafiła na przełomie lat 80. do Sądu Okręgowego Pracy w Warszawie. W 1983 r. została przewodniczącym wydziału. Była członkiem PZPR. Jej mąż Piotr Daniuk – był w PRL prokuratorem Naczelnej Prokuratury Wojskowej w latach 80. Jeden z braci sędzi Urszuli Daniuk - Ryszard Pinis – był oficerem MO a drugi - Dariusz Pinis - asesorem Prokuratury Rejonowej w Jeleniej Górze. Dariusz Pinis był w prok. rejonowej w Jeleniej Górze jeszcze po 2000.


    Ps...Lista hańby! Świetna lista. Wszędzie ich pełno. Trudno oczyścić tak zafajdany kraj. Większość z nich tylko tak się ponazywała. To nachodźcy z czerwoną gwiazdą. Utrwalacze dyktatury sowieckiego reżimu. Pachołki Moskwy. Stalinowskie wydmuszki ze swym miotem wsobnym, to nie są Polacy! Prawie 100% żydokomuna. Zobacz córko, synku, tak wygląda kapuś! Bardzo dobra akcja prasy prawicowej, która publikuje szmaciarskie kreatury nadzwyczajnej kasty, zagnieżdżone w Sądzie Najwyższym. Kreatury te powinny być widoczne w wielu polskich miastach na bilbordach, aby Polacy mogli to zapamiętać. Przecież oni mają w genach komunistyczną doktrynę i własne interesy z dobrym i bezpiecznym miejscem przy żłobie. Najwyższa pora rozpędzić tę hołotę i pozbawić ich wszelkich przywilejów dotychczas uzyskanych. Czekam na kolejne publikacje z nazwiskami sędziów SN z komunistycznym piętnem, aby uzupełnić tę wiedzę i przekazywać tę wiedzę, gdzie tylko będę mógł. Chwała i uznanie dla IPN i prof. Cenckiewicza. Ale się sukinsyny pochowały w SN teraz już wiecie dlaczego tak bronią nadzwyczajnej kasty a jakby tak spojrzeć na sądy okręgowe a później Rejonowe to dopiero by był ciekawy materiał. Wszyscy ci szubrawcy powinni mieć odebrane immunitety chroniące ich działalność przeciwko naszemu państwu, emerytury zrównane ze zwykłymi Polaków, odebrane odznaczenia państwowe, krzyże kawalerskie przyznane przez takich samych żydobolszewików jak oni gdyż za to mają wysokie dodatki do emerytur sędziowskich. Powinien zostać wydany jeden krótki dekret czy ustawa regulująca ich koniec, co tacy szubrawcy robią nadal w sądach gdy rzekomo mamy wolną Polskę a zwłaszcza w SN? Pan PAD powinien się wstydzić a rząd PiS nie bać się takich samych kanalii w UE i robić swoje jak zrobiły to inne kraje, nawet sami Niemcy. Jak widać sami się nie oczyścili i dalej żerują na uczciwych Polakach te hieny i czerwone gnidy, ilu jeszcze takich bolszewików mamy w urzędach państwowych? Precz gnidy od Polaków, wracajcie na swoje mongolskie stepy skąd przyjechaliście na kacapskich czołgach do naszego kraju, won śmierdziele z sądów w całej Polsce! Tak wyglądało oczyszczenie się szubrawców! Wydrukujmy sobie te nazwiska i będziemy bojkotować wydane przez nich wyroki, żądać zmiany składu sędziowskiego, nie będą nas sądzić kaci bolszewiccy Narodu Polskiego. Teraz wiadomo skąd się biorą tacy Tuleje, Łączewscy i chronieni są złodzieje, którzy są promowani w strukturach sądownictwa. Awans za świństwo. Raz się skurwisz i jesteś "swój". Trzeba tylko uważać na tych co się zgłosili na funkcyjnych za dobrej zmiany bo często jest tak, że starych prezesów zastąpili nowi z którymi starzy siedzieli w pokoju. Wszystkich wypierdolić na zbity ryj i pozabierać uposażenie, żadnych wypłat z kieszeni polskich podatników. Te łajzy przez te wszystkie lata okradali Polaków, a przy tym ciemiężyli poprzez niesprawiedliwe wyroki. Won na Sybir! Tego żąda Suweren! Wszyscy WON! Zdegradować i wywalić z zawodu z najmniejszą emeryturą. To są sędziowie hańby.
  • @kula Lis 67 09:21:43
    Ps..II... Posprawdzać DNA, większość z nich nie jest Polakami. Bezprawnie dostali od Stalina polskie obywatelstwo, won z nimi za wschodnia granice! Trzeba byłoby pogrzebać kim był ich tate, mame, dziadek, babcia i jakie mieli nazwiska. Bo taka "lista" jaką przedstawiono sugeruje, że w sądowniczym aparacie represji polskich obywateli byli sami Polacy... (zapewne jacyś byli ale tylko nieliczni i dobrze sprawdzeni szabesgoje). Kilkadziesiąt tych biogramów stanowi jedyną odpowiedź na pytanie: czy Polska nadal będzie postchazarobolszewickim mutantem, czy będzie to ta Polska, za którą przelano krew w 1939 roku, w Katyniu, w Powstaniu Warszawskim, w ubeckich i NKWD-owskich katowniach, na syberyjskich zsyłkach i na bezimiennych nadal łączkach. Nie ma żadnej innej alternatywy, sytuacja obecnie jest taka, że są tylko "my" i "oni". I "my" powinniśmy "ich" doprowadzić na śmietnik historii. Wtedy będzie to Polska marzeń tych, którzy kiedyś za nią zginęli.
  • "Ultimatum"
    Mgr inż. Andrzej Dziąba Łomża, 29 września 2018 r.
    18 – 400 Łomża
    ul. Piłsudskiego 88/49
    tel. 514699182
    E-mail: andrzejdziaba@op.pl


    Prokuratur Rejonowy w Będzinie
    Monika Jankowska
    42 – 500 Będzin
    ul. Modrzejowska 73 A


    W związku z wszczętym postępowaniem PR 1 DS 1429.2017 na podstawie art. 156 § 5 kpk składam wniosek o końcowe zaznajomienie się z materiałami postępowania przed jego zakończeniem. Nie zrobiłem tego podczas przesłuchania w Łomży 28 września 2018 r., gdyż nie byłem na to przygotowany. Nie otrzymałem pisemnego zawiadomienia o terminie przesłuchania, a jedyne telefoniczne z uwagą, że nie stawiłem się na wezwanie, którego de facto nie otrzymałem. Wcześniej na polecenie podległej Pani Prokuratury byłem poszukiwany w celu ustalenia mojego miejsca pobytu. Moje dane adresowe, a wśród nich numer telefonu i adres poczty elektronicznej były znane Prokuraturze Rejonowej w Będzinie z wcześniejszych postępowań przeciwko Zygmuntowi Miernikowi. Dlaczego więc polecono łomżyńskiej Policji poszukiwanie mnie? Proszę to wyjaśnić i powiadomić mnie. Zarzut, jaki mi przedstawiono z art. 176 kk, został niechlujnie przygotowany. W jego treści występuje np. osoba Stanisława Dziąba. Kto to jest? W jaki sposób usunąłem wyciąg bankowy i z jakiej dokumentacji? Tego nie umiał mi wyjaśnić policjant z Łomży. Wygląda mi to na prowokację. Na podstawie art. 313 § 1, art. 314, art. 325 a § 2 i art. 325 g § 2 wnoszę o uzupełnienie zarzutów lub zmianę. Proszę mi podać personalia prokuratora lub prokurator, która zajmuje się tym postępowaniem.
    Wnoszę o wznowienie postępowania PR 1 Ds 1043.2017 prowadzonego przez prokurator Beatę Grochowina, która zamiast polecić przesłuchać świadka napadu na mnie przez Zygmunta Miernika, czyli Wiesława Krzewskiego, poleciła przesłuchać Ryszarda Śmiecha, który w tym zdarzeniu nie uczestniczył. Żądam wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec prokurator Beaty Grochowina za świadome i celowe niedopełnienie obowiązków. Podobnie zachował się sędzia Sądu Rejonowego w Będzinie Grzegorz Majcherczyk, który w postępowaniu sądowym II Kp 440/17 nie uwzględnił mojego zażalenia na postanowienie o umorzeniu postępowania. W odrębnym trybie złożę wniosek o wszczęcie wobec niego postępowania dyscyplinarnego.
    Wnoszę o wznowienie postępowania PR 1 DS 1517.2017 w sprawie oszustwa Zygmunta Miernika na szkodę dla Powiatowego Urzędu Pracy w Będzinie. Podobnego oszustwa Zygmunt Miernik dopuścił się wobec Powiatowego Urzędu Pracy w Sosnowcu. Jego machloje dotyczą też Powiatowego Urzędu Pracy w Dąbrowie Górniczej. Proszę o podanie personaliów prokurator lub prokuratora zajmującego się tą sprawą. Żądam wszczęcia wobec niej/niego postępowania dyscyplinarnego z powodu niedopełnienia obowiązków.
    Wnoszę o wznowienie postępowania PR 1 DS 991.2017. W mojej dokumentacji nie mam jego szczegółów, ale biorąc pod uwagę niedopełnienie obowiązków przez podległych Pani prokuratorów w dwóch poprzednich sprawach, uznaję takie zachowanie za standard w tej jednostce i bez żadnych wątpliwości uważam, że i tym razem było podobnie. Proszę o podanie mi personaliów prokurator lub prokuratora prowadzącego tę sprawę. Żądam wszczęcia wobec niej/niego postępowania dyscyplinarnego. Złożone przeze mnie zażalenie na postanowienie o umorzeniu postępowania nie zostało uwzględnione w postępowaniu sądowym sygn. akt II Kp 259/17 Sądu Rejonowego w Będzinie. W odrębnym trybie wystąpię o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec osoby odpowiedzialnej za niedopełnienie obowiązków.
    Komenda Miejska Policji w Będzinie prowadziła na polecenie Prokuratury Rejonowej w Będzinie dochodzenie w sprawie KD – 3050/18 dotyczące wyłudzenia przez Zygmunta Miernika zasiłków z MOPS w Będzinie. Sprawą zajmował się sierż. szt. Olgierd Góra. Proszę o poinformowanie mnie o losach tego dochodzenia. Po uzyskaniu potrzebnych informacji podejmę stosowne czynności.
    Brak z Pani strony należnych działań poskutkuje złożeniem wniosku do Prokuratora Generalnego o odwołanie kierownictwa Prokuratury Rejonowej w Będzinie. Z podobnym wnioskiem wystąpię do Ministra Sprawiedliwości o odwołanie kierownictwa Sądu Rejonowego w Będzinie za ochronę niezgodnego z prawem zachowania Zygmunta Miernika.


    Z poważaniem

    Andrzej Dziąba

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY